z archiwum ekonomisty za dychę

„Ekonomista za dychę” był moim pierwszym projektem blogowym. Powstał na bazie inspiracji (zachwytu) twórczością Marcina Iwucia i Michała Szafrańskiego (Panowie pozdrawiam serdecznie i gratuluję tak wysokiego poziomu, utrzymywanego już tyle lat!). I pewnie dlatego też „upadł”. Między innymi oczywiście.

Dziś jednak ponownie mam przyjemność pracować z (kolejnym) młodym pokoleniem – ludźmi, którzy nie mają zielonego pojęcia o zarządzania finansami osobistymi. Nie myślą o przyszłości, nie znają wartości poduszki finansowej, nie widzą korzyści w regularnym odkładaniu pieniędzy na przyszłość / cel. Zarabiają i konsumują. Kredytują się i konsumują. Jak każde młode pokolenie wypuszczone na „wolność”.

Jedni robią to z głową – wiedzą gdzie leży granica. Inni powoli i nieświadomie stają się niewolnikami ery hiperkonsumpcji i totalnego promowania filozofii „mieć = być szczęśliwym”.

Jednak, zawsze gdy wchodzimy w obszar zarządzania własymi finansami i opowiadam swoją historię – słuchają, przytakują, próbują wziąć coś dla siebie. Wykonują niezdarne pierwsze kroki, lub po prostu zasiewają ziarno, które może w przyszłości wykiełkuje.

Właśnie dla nich odkopałem poniższe teksty, choć miałem do tego nie wracać, ale myślę, że warto. Czytajcie, komentujcie, udostępniajcie innym. Weźcie z tego to, co dla Was najlepsze.

Powodzenia 🙂

PS. Wpisy będą dodawane stopniowo. Teksty są w oryginale – nie zmieniałem w nich nic, pomimo tego, że teraz napisałbym je trochę inaczej – ale niektóre mam w wersji roboczej i wymagają „obróbki technicznej”.


Lista artykułów w tym cyklu:

1. Po co komu wiedza finansowa?
2. Konto osobiste