Za szybko, za wściekle

Jakiś czas temu skomentowałem zdjęcie znajomego na FB, nawiązując do wcześniejszej rozmowy. Nie kojarzył tematu. No i ok., nie jesteśmy przyjaciółmi, nie zdzwaniamy się co wieczór na ploty itp., ale ta rozmowa miała miejsce nie dawniej jak tydzień, max dwa tygodnie wcześniej. Nie mam mu tego oczywiście za złe – to była pierdółka. Chodzi o to, że czasy w których żyjemy są tak szybkie, że nie pamiętamy wczorajszego dnia, a co dopiero tego, co było wcześniej. Banał? Pewnie, że banał! Ale ile rzeczy pamiętasz z wiadomości na facebooku sprzed kilku dni? Tygodni? Miesięcy? Zdarzyło Ci się kiedyś wrócić do jakiejś informacji, bo coś było dla Ciebie ważne?

Nie jestem social

Pod takim zdjęciem w tle na Facebooku Bartek wrzucił komentarz, że to trochę hipokryzja. Polubiłem.
Kilka lat temu, zanim skasowałem poprzedni profil, a w zasadzie go dezaktywowałem, bo skasować się nie da, takie właśnie motto było na nim wpisane. Nie jestem social. Dezaktywowałem, bo faktycznie nie służył mi do niczego.
Dziś piszę bloga, nagrywam podkast, próbuję sił w kursach online, myślę o kolejnych projektach… w teorii trudno byłoby istnieć w Internecie bez istnienia w mediach społecznościowych. W teorii.