Nie jesteś niezastąpiony

Lubię zdania z podwójnym zaprzeczeniem, ale nie lubię takich pytań. Taka dygresja na początek.

Pracowałem kiedyś w jednym z czołowych polskich banków, na stanowisku doradcy klienta, jakieś 4 lata w ciągu. Przez te 4 lata udało mi się zbudować całkiem dobrą markę – przeszedłem wszystkie egzaminy i kolejne stopnie tytułów doradcy (nie będę wymieniał, bo wyjdzie na jaw, o jakim banku mówię), cele sprzedażowe realizowałem bez większych problemów, otrzymywałem i realizowałem zadania dalece wykraczające poza standardowy zakres obowiązków – szkolenia dla doradców i dyrektorów z produktów inwestycyjnych, wdrażanie nowych osób, tworzenie analiz i prognoz rynku funduszy inwestycyjnych, mentoring w projekcie transformacji sieci. I to wszystko robił zwykły doradca klienta. Gdzieś w mojej głowie zrodziło się przekonanie, że nie jestem taki zwykły, a że byłem dość młodą osobą – poczułem, że jestem niezastąpiony.

Za szybko, za wściekle

Jakiś czas temu skomentowałem zdjęcie znajomego na FB, nawiązując do wcześniejszej rozmowy. Nie kojarzył tematu. No i ok., nie jesteśmy przyjaciółmi, nie zdzwaniamy się co wieczór na ploty itp., ale ta rozmowa miała miejsce nie dawniej jak tydzień, max dwa tygodnie wcześniej. Nie mam mu tego oczywiście za złe – to była pierdółka. Chodzi o to, że czasy w których żyjemy są tak szybkie, że nie pamiętamy wczorajszego dnia, a co dopiero tego, co było wcześniej. Banał? Pewnie, że banał! Ale ile rzeczy pamiętasz z wiadomości na facebooku sprzed kilku dni? Tygodni? Miesięcy? Zdarzyło Ci się kiedyś wrócić do jakiejś informacji, bo coś było dla Ciebie ważne?

Nie jestem social

Pod takim zdjęciem w tle na Facebooku Bartek wrzucił komentarz, że to trochę hipokryzja. Polubiłem.
Kilka lat temu, zanim skasowałem poprzedni profil, a w zasadzie go dezaktywowałem, bo skasować się nie da, takie właśnie motto było na nim wpisane. Nie jestem social. Dezaktywowałem, bo faktycznie nie służył mi do niczego.
Dziś piszę bloga, nagrywam podkast, próbuję sił w kursach online, myślę o kolejnych projektach… w teorii trudno byłoby istnieć w Internecie bez istnienia w mediach społecznościowych. W teorii.