Szanuj pracownika swego..

Ten wpis dedykuję wszystkim szefom, dyrektorom, prezesom, którzy mają w dupie potrzeby swoich ludzi.

Mamy XXI wiek. Internet. Społeczeństwo informacyjne. Dostęp do nieograniczonych pokładów wiedzy, doświadczeń, badań. Jeżeli czegoś nie wiemy, wystarczy wpisać w Google. Wszystko, co chcemy, jest na wyciągnięcie ręki.
Dlaczego, pytam się, dlaczego w takim razie wciąż w Polsce nie dba się o pracownika i traktuje jak zło konieczne?


Artykuł dostępny również w wersji audio:


Richard Branson, wśród wielu swoich często cytowanych wypowiedzi, ma także coś na ten temat: „Klienci nie są najważniejsi. Pracownicy są najważniejsi. Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów”. I tu w zasadzie mógłbym zakończyć ten wpis, bo nic mądrzejszego nie wymyślę. Ale..

Załóżmy taką sytuację. Jesteś szefem jakiegoś tam zespołu. Jakimś cudem trafia Ci się, jak ślepej kurze ziarno, pracownik z zewnątrz z doświadczeniem, kompetencjami i świadomością biznesową o niebo przewyższającą każdego z Twoich ludzi. Co robisz?

Model 1

Oczekujesz od niego rzeczy, których nie są w stanie zrealizować pozostałe jednostki w zespole i starasz się jak najbardziej docenić jego pracę. Jeżeli nie możesz tego zrobić finansowo, szukasz innych możliwości. Słuchasz jego potrzeb i oczekiwań, i wspólnie ustalacie kompromisy. Doskonale wiesz, że takiego pracownika trudno pozyskać, a bardzo łatwo stracić.

Model 2

Oczekujesz od niego rzeczy, których nie są w stanie zrealizować pozostałe jednostki w zespole, ale nie robisz nic, żeby docenić jego pracę, zasłaniając się wewnętrznymi regulacjami firmy i ograniczeniami narzuconymi przez wyższe szczeble. Tłumaczysz mu z nadzieją, że jako tak doświadczony pracownik jest w stanie to zrozumieć i pomimo tego dawać z siebie jak najwięcej. W końcu sam wybrał Ciebie jako pracodawcę, więc zaakceptował warunki pracy.

Model 3

Oczekujesz od niego tyle samo, co od pozostałych, blokując wszelkie jego inicjatywy. Nie potrzebujesz jego wychodzenia przed szereg – jest tylko kolejnym szeregowym pracownikiem, który ma wykonywać Twoje polecenia. Uważasz, że jeśli będzie robił więcej niż inni, będzie oczekiwał więcej niż inni, a Ty traktujesz wszystkich tak samo. Przecież zatrudniając się na to stanowisko zdawał sobie sprawę z tego, co będzie robił.

Jeśli jesteś szefem, który model jest Ci bliższy?
Jeśli jesteś podwładnym, z którym modelem najczęściej się spotykałeś?

Gdyby przeprowadzić takie badanie, pewnie powyższe dwie grupy rozjechałyby się skrajnie w odpowiedziach.

Kilka miesięcy temu, razem z Rafałem nagraliśmy podkast o motywatorach i demotywatorach. Wcześniej zebraliśmy trochę głosu od „ludu”. Ciekawe było to, że więcej pojawiło się demotywatorów, niż motywatorów, co może prowadzić do wniosku, że większość pytanych przez nas osób chciała po prostu, żeby im nie przeszkadzano w pracy. Wtedy będą pracować na swoim „dobrym” poziomie. Większość zawsze będzie przeciętna, pisałem o tym w poprzednim artykule.
Co z tymi bardziej ambitnymi? Tymi, którzy chcą być powyżej przeciętnej?

Załóżmy, że taki właśnie jestem. Ambitny.

Wchodzę w jakiś projekt, który zupełnie leży. Wiem, jak go wyciągnąć. Wdrażam swoje działania. Projekt najpierw podnosi się z kolan, by następnie zacząć żyć samodzielnie. Osiąga maksymalny poziom w odniesieniu do aktualnego potencjału. Żeby pójść dalej, trzeba ruszyć kilka rzeczy, wykraczających poza zakres obowiązków, a tym samym.. kosztuje. Zderzając się ze ścianą odpowiedzi „nie mogę dać Ci więcej” dostaję pierwszy sygnał, ale dalej robię swoje, żeby utrzymać to, co zbudowałem. Projekt się kula, raz lepiej raz gorzej, ale jest zdecydowanie dalej niż na starcie moich działań. Jestem cierpliwy, ale w końcu musi nadejść payment day. Rozumiem, że osoba nadzorująca projekt, nie ma możliwości przeznaczyć na mnie więcej finansów, więc tego nie oczekuję. Proponuję zatem inną formę docenienia mojej pracy, która wynika z moich aktualnych potrzeb. Odpowiedź „nie zrobię tego dla Ciebie, bo inni..” jest drugim sygnałem. Zostaję uświadomiony, że jestem przecież szeregowym pracownikiem, a moje oczekiwania wychodzą poza szereg.
Pytanie o moją motywację do dalszej pracy jest zbędne..

Nie można prowadzić biznesu tylko biorąc i nie dając nic od siebie! To się nazywa biznesowe buractwo! I moim skromnym zdaniem nie prowadzi do niczego, a słuchając tych, którzy osiągnęli w biznesie naprawdę dużo, tylko utwierdzam się w tym przekonaniu.
Jednak takie sytuacje jak powyżej nadal występują.. i to w wielu firmach w naszym kraju.
Fajnie, że wyciągnąłeś nas z gówna, ale nie mogę nic dla Ciebie zrobić. Chcesz dalej u nas pracować, czy masz inne plany?”. Pisałem niedawno, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale są tacy, których zastąpić będzie cholernie trudno i o takich ludzi trzeba dbać. Koniec i kropka.

Jeżeli uważasz inaczej – jesteś burakiem.

Temat do rozwinięcia w osobnym poście, stay tuned.